września 3

Jakiś news na wp:

Niby Anglistka i Niby premier

Też mi coś. Tusk od trzech lat udaje premiera.

września 1

No cóż. Fraza “słoń w składzie porcelany” nie mogła sobie znależć lepszej ilustracji.

Gołota w Tańcu z Gwiazdami

Żeby to wszystko zbyt nobliwie nie wyglądało przypomnijmy Andrzeja z nieco bardziej efektowną miną :) Zmarszczył czoło! Chyba myśli…

Ważenie Gołoty

:)

sierpnia 19

Pogłoski jakoby głośna gwiazda porno otwierała sieć hoteli są wyssane z palca. http://showbiznes.wp.tv/i,Paris-Hilton-chce-otworzyc-siec-hoteli,mid,626067,index.html Mamy tu do czynienia z kaczką dziennikarską. Hharis Ppilton nie otwiera sieci hoteli tylko… No co ona może otwierać, no chyba tylko - “Sieć Burdeli”. Jak one jednak mają konkurować z rodzinną firmą??

sierpnia 19
Rządy Tuska
icon1 maro | icon2 Polityka, Wszystkie | icon4 08 19th, 2010| icon3No Comments »

Nie będę tu wiele pisał. Wielkie NicNieRobienie. Zarzucę fajnego linka, w którym profesor SGH, Krzysztof Rybiński wypowiada się na temat ostatnich paru lat naszego NIErządu. http://media.wp.pl/kat,1022941,wid,12578153,wiadomosc.html

sierpnia 13
Nie mów psik
icon1 maro | icon2 Humor, Wszystkie | icon4 08 13th, 2010| icon3No Comments »

Cóż...

sierpnia 13

Może jest w tytule lekka przesada, bo jest daleko więcej i większego kalibru rzeczy na które (przydałoby się) powinna być skierowana złość boska, aaale… Heh, przegięcie, info o sukcesie na onecie, było nie było największym portalu w Polsce. Wspomniany sukces to rzecz jasna zmiana klasyfikacji długu, do spłacenia pozostanie tyle samo. Pełny link o tutaj: http://emerytury.wp.pl/kat,7531,title,Jest-szansa-na-zmiane-klasyfikacji-polskiego-dlugu-przez-Bruksele,wid,12566606,wiadomosc.html

ZZUKKCESS TUSKA!

Z drugiej strony niezły rząd skoro jego sukcesem jest zmiana klasyfikacji długu. Czy tam dopiero będzie. Źle się dzieje w tym kraju. Reprezentacja w gałę do dupy, rząd do dupy, premier dupa, opozycja do dupy. Nawet papier toaletowy… Hmm. No może to nie do końca dobre porównanie… Chooociaż.

lipca 26

Seriale… Te tasiemcowe rzecz jasna. Jakieś Dr Houzzzzy i inne, well, nie oglądam, ale zdaje się można przeboleć. WP przygotowało fajny ranking - najbardziej drętwych polskich seriali. Ranking jak ranking, mało to dla mnie pasjonujące czy “Na Wspólnej” zajmuje miejsce 5 czy 7 - i tak nie oglądam i nie wiem o co chodzi, ale… Sama idea niezła. Seriale - i to nie tylko polskie - mają to do siebie, że ciężko tam wykrzesać jakieś ciekawe aktorstwo czy dialogi. Już sama skala - tasiemce lecą często od poniedziałku do piątku non stop kolor przez kilka lat. Spróbujcie na cały miesiąc napisać dla takiego czegoś ciekawe dialogi. Chyba nie da rady. Daliście radę? To teraz zwiększcie wyzwanie do roku :) Trzeba mieć cierpliwość sfinksa żeby zachować świeżość pióra przez rok.

Kiedyś załączyłem wziąłem “Dallas” - w przeszłości zdaje się rekordzistę jeśli chodzi o ilość odcinków. Z grubsza jest tam jakaś rodzina siedząca w biznesie naftowym (chyba, niech mi nikt nie każe sprawdzać) i w jednym odcinku jakiś syn po ojcu przejmuje firmę (chyba syn, chyba po ojcu, hehe, niech mi nikt nie każe sprawdzać). Firma nie jakaś tam w kij dmuchał, miliardami dolarów obraca częściej niż ja bułkami na śniadanie, blablabla. Czas na dialog. Dyyyyydaskalyyya: Zebranie rodzinno-firmowe po przejęciu, syn snuje plany na przyszłość, rozmowa o interesach na najwyższym szczeblu niesamowitych speców od targania miliardami dolarowej kasiory… Syn chodzi po pokoju z poważną miną Billa Gatesa kupującego właśnie pakiet kontrolny w MacDonaldzie… No dobra, MacDonald źle brzmi. Tak by wyglądał BillG prywatyzujący kurde NASA!
- Postanowiłem… [buduje napięcie] Zwiększyć obroty o 100% i… zyski firmy o 200%.
- [chwila ciszy, jakieś 3 sekundy, w trakcie to których rodzina przeżuwa to co powiedział nowy szefol po czym przemawia siostra] Taak. To rozsądne.
Perełka :) Jak wiadomo w dużych firmach co pół roku zwiększa się obroty i zyski o kilkaset procent.

Wracając do zabawy na WP. Zwycięzcą rankingu został “Klan”. Pewnie nie bez powodu. Znajoma parę lat temu przerzucając się jakimiś cytatami siekła wzięna: “A teraz dzieci umyjcie rączki…” W ogóle nie wiedziałem o co chodzi, heh. Zaczęła więc mi po pewnych ustaleniach (”Marek, dooo chooolery, jak możesz nie wiedzieć kto to jest Ryyysiu z Klanu??!!”) tłumaczyć. “Słuuuuchaj. Jessst taka maaksymalnie, ale to naprawdę maksymalnie drętwa rodzinka…” Heh, potem to widziałem, faktycznie, poziom zdrewnienia to solidny dąb :)

Wklejam garść niezłych komentów do topicka z rankingiem, który znajduje się oo tuu http://aleseriale.pl/gid,6999,img,215293,page,11,fototemat.html :) Fajne (imho) komenty zaznaczyłem czerwonym paskiem z lewej.

Rysiek i jego klan w komentach z wp.pl

Heh. Ludzie mają pretensje do kolesia, że parsknął śmiechem na widok Ryśka z Warsie :) Nie wiem czy sam bym się nie zaczął brechtać. Możliwe, że koleś jest jakim takim aktorem i w ogóle, ale stał się symbolem. Na widok symbolu niekoniecznie trzeba reagować normalnie, hehe.

Niekiepskie… Racja. Lookałem sobie jakieś info na wiki na temat “Mody na Sukces”. Fajny wpis wyhaczyłem w sekcji “CIEKAWOSTKI”.

Usłyszawszy te ciekawostki zmiażdżony Wołoszański położył uszy po sobie i głośno zapłakał…

czerwca 16

Czekają nas pewnie dwie tury wyborów. W jednej wybierzemy gościa, którego poglądy podzielamy a w drugiej wybierzemy jednego z dwóch kolesi, którzy do drugiej tury przeszli. Wszystko to na przestrzeni dwóch tygodni. Looknąłem sobie ile kosztują nas wybory prezydenckie. Zapodaję linka: http://www.tvn24.pl/12690,1654039,0,1,ile-kosztuja-wybory-na-poczatek-121-mln-zl,wiadomosc.html Jak widać kosztują nas 121 mln zł. Imho niemało. Sporą część jak się łatwo domyślić stanowią koszty zmienne (diety członków okręgowych komisji wyborczych - 61 mln, transport i łączność - zakładam, że transportują coś podczas dwóch tur mniej więcej równomiernie - 10,5 mln, karty do głosowania - znowu zakładam, że drukuje się tyle samo kart za każdym razem, to nie są wybory do parlamentu, więc to będzie pewnie każdorazowo jedna kartka - 3 mln, funkcjonowanie okręgowych komisji wyborczych - 5 mln, działanie pełnomocników przy okręgowych komisjach wyborczych - 2,3 mln zł, transport protokołów do głosowania - 2 mln). Wychodzi razem 83,8 mln. Połowy (no ok, nie do końca połowy, o tym dalej) z tych kosztów udałoby się uniknąć gdyby od razu założyć, że robimy jedną turę… No ale jak to jedną turę? Normalnie. Modyfikujemy nieco kartę do głosowania tak, że poza krzyżykiem, który musimy postawić przy wybranym kandydacie nadajemu mu rangę. Względnie zamiast krzyżyka wpisujemy rangę od razu. Najbardziej odpowiada mi Korwin, więc daję mu 1, potem jest w zasadzie długo NIC, ale ponieważ druga tura to i tak dla mnie wybory mniejszego zła to daję dwójkę Kaczyńskiemu albo Jurkowi (musiałbym się chwilę zastanowić, no ok, Jurek - 2, Kaczyński - 3), dalej już jakoś leci. Potem zbierają się komisje i no mają deko więcej roboty, bo muszą powpisywać kto ma 10-tkę, kto jedynkę, etc. Co to daje? Ano widzimy kto miał najwięcej jedynek i czy wygrał 1-szą turę czy nie. Jeśli nie to komputer ma zaznaczone kto miał ile jedynek ile innych rang, przesyła się to do centrali i w centrali widza kto wygrał 2-gą. Trick oczywiście polega na tym, że takim komisjom płaci się normalnie za 1 turę 61/2, czyli 30,5mln. Przy zmianie sposobu głosowania trzebaby im pewnie zapłacić deko więcej bo by musiały dłużej siedzieć. Niekoniecznie więcej, bo pieniądze za to wcale nie są zdaje się małe i chętnych jest sporo. No ale niech będzie, płacimy im 40mln. Ciągle to dla nas duża oszczędność rzeczy mniej ważnej - czyli pieniędzy, jakieś tam 83,8mln/2-(40-30,5mln)=32,4mln i czasu - jedną niedzielę mamy wolną, możemy oglądać w spokoju Mistrzostwa Świata i nie wysłuchiwać mało ciekawych spotów wyborczych, jałowych dyskusji i innych.

Do zrealizowania? Jak najbardziej. Czy taki projekt by jednak przeszedł w naszym pięknym nadwiślańskim kraju? AAA GDZIEEE TAM!! :) Dlaczego nie? Jeśli ktoś ogląda telewizję, czyta czasami gazety, etc. to myślę, że już widzi oczyma wyobraźni te tytuły PRZECIW.
- “No ale przecież ludzie to wiedzą na kogo chcą głosować, ale nie wiedzą na kogo bardziej a na kogo mniej.” - Tak? A w drugiej turze jak już będą musieli głosować na dwóch kandydatów, których dajmy na to - obydwu - mają głeboko w D. to już będą wiedzieć?
- “No ale przecież w takiej sytuacji może wygrać kandydat, który u wielu ludzi był bardzo nisko na liście rankingowej.” - To chyba jasne, ale co niby z tego? Teraz jest inaczej? Kogoś może kompletnie nie interesować Komorowski.
- “No ale to wymaga odpowiedzialności i szczegółowego zastanowienia się na kogo chcemy głosować.” - No ta, to są w końcu wybory do ciężkiej cholery :) Albo się zakłada, że ktoś jest idiotą i nie dopuszcza go do wyborów, albo jeśli się zakłada, że w demokracji wszyscy są mądrzy i mądrze wybiorą to o co chodzi? Niech mądrze nadają rangi.
- “No ale ludzie nie znają dobrze wszystkich kandydatów. Na pewno duża część zagłosuje na pałę albo w ogóle nie postawi rang przy niektórych kandydatach. I co niby wtedy, głos nieważny?” - Czemu nieważny, ważny, przepisujemy rangi tam gdzie są o ile ktoś postawił gdziekolwiek jedynkę i parę następnych po kolei - jak nie po kolei to nieważny jednak i gites.

Jest jednak ostatnia rzecz. Pewnie by się okazało, że program do zliczania takich wyników, który jeden z moich kumpli napisałby pewnie za góra kilkadziesiąt tysięcy złotych musi - po przetargach - kosztować MILIARD (dobra, 100 baniek). Jak to w Polsce…

czerwca 11

Heh. Screenshot z forum mojej nowej (polskiej tooo razooo) gildii. Rzecz jasna żart. Śmiiiszny imho, więc wklejam:)

Wybrać jedzenie zamiast wowa? Shameee.

czerwca 9

W mediach przewija się na temat wyborów kilka teorii, rzucę dwie:
- teoria głosów zmarnowanych
- teoria konieczności głosowania, bo mamy demokrację

Obydwie teorie są imho kompletnie bzdurne a ponieważ obydwie są lansowane przez podobny zestaw dziennikarzy - warto zauważyć, że są one ze sobą sprzeczne. Pierwsza twierdzi, że głosowanie na kandydata, który i tak nie zostanie wybrany ani nie wejdzie do drugiej tury nie ma sensu i w sytuacji kiedy na niego głosujemy to marnujemy swój głos. Druga z kolei twierdzi, że każdy powinien głosować, bo mamy tą niesamowicie zajebistą demokrację, w której niegłosowanie powoduje, że nie możemy potem kogoś już wybranego krytykować. Wezmę się ustosunkuję do obydwu - jak już wcześniej wspomniałem - bzdetów.

Kiedy mamy do czynienia z marnowaniem. Ano wtedy kiedy czymś tam źle rozporządziliśmy i to coś niszczeje, wietrzeje, nie używamy tego a włożyliśmy pieniądze - no jakby sprawa prosta. Dla uproszczenia przemyśleń zmieńmy nieco skalę abstrakcji (która już za chwilę - jak u Lyncha - będzie tylko rosła:) ) i ustalmy, że mamy już wrzesień, a w przeszłych już wyborach na prezydenta zagłosowałem na Janusza Korwina Mikke, który nie wygrał. Co w takim razie zmarnowałem głosując na kandydata, który nie wszedł, na Pana JKM? Pytanie czym rozporządziłem źle. No swoim głosem. No ok, ale co niesie za sobą rozporządzenie głosem. “Anooo.” - powiedzą dziennikarzyny - “Zmarnował Pan, boo, boo, Pana kandydat nie wszedł i noo, zmarnował Pan swój głos, no booo, boo, tak jakby w ruletę obstawił Pan parzyste a wypadłoby 17. Haa. [Przytaczam tu hipotetyczną wypowiedź standardowego dziennikarzyny i jestem wewnętrznie przekonany, że 99% na nic bardziej wymyślnego nie stać] Ooookk.

To teraz wyobraźmy sobie następującą sytuację. Płynę sobie statkiek z bandą debili (już wkrótce o tym dlaczego tak ich obrażająco określam). Jestem własnie na samym środku Oceanu Spokojnego, wiatr nie wieje, cisza morska od paru dni, nudno jak flaki z olejem, pasażerom już się nawet pić alkoholu nie chce.
- Kapitan (przypominam, debil również) mówi tak: “Drodzy pasażerowie, no nuda, nie ma co robić, zróbmy głosowanie co dalej. Mam propozycję aby wysadzić statek. Czy są jakieś inne propozycje?”.
- “Płyńmy dalej.” - zgłaszam nieśmiało.
- Na co kapitan: “Dobrze. To tak, to robimy głosowanie. Kto jest za tym aby płynąć dalej?… Nie widzę, zaraz, aa Pan zgłaszający podniósł rękę, to jeden. Ktoś jeszcze? Nikt. Dobrze, kto w takim razie chce wysadzić statek? O rany, nieźle. 175 głosów, plus mój rzecz jasna, razem 176. 176:1  Miażdżące zwycięstwo. Przystępujemy zatem do działania…”
Wysadzili statek. I co? Zmarnowałem swój głos, prawda?

Głos nie marnuje się w momencie kiedy podliczy się głosy i jest wynik tylko ewentualnie w momencie kiedy opcja, na którą się NIE zagłosowało a wygrała okazuje się być jednak lepsza od naszej dla NAS. Dlaczego dla nas? No powiedzmy JKM jak na niego zagłosuję obieca mi milion dolarów i ma jakieś tam szansę na zwycięstwo jednak. Jak Komorowski będzie prezydentem to stracę na tym 100 tys. złotych. Jak stracę? Ano będzie pomagierem ekipy Tuska, a że to banda nierobów i zamulatorów zadłużających mój kraj to przez 5 lat urzędowania stracę na tym, że im w tym dopomógł właśnie tyle (liczę netto, przez Tuska też stracę, ale przez Komorowskiego dodatkowo, napodpisuje durnych ustaw, podpisze się pod nominacjami kolejnych zamulatorów, etc.). LIczymy wartość oczekiwaną wygranej. No u Korwina wychodzi lepiej. Nawet gdyby miał zerową szansę na zwycięstwo to zyskuję u niego zero a - Komorowski no co, niech ma 75% - głosując na niego stracę w 5 lat 75 tysięcy (0,75*100 000). Po grzyba mam więc głosować na Komorowskiego. Noo ok. Jest tu pewien trick. Mogę wierzyć, że jeśli wygra Kaczyński to stracę na nim mniej niz na Komorowskim. Będzie sensownie wetował i przeciwstawiał się tuskozbójcerzom czy coś. W porządku, ale z opcji wysadźmy statek w powietrze i wysadźmy statek w powietrze przystroiwszy go wcześniej kwiatami nie wybieram żadnej.

Teoria konieczności głosowania bo mamy wspaniałą demokrację. Po pierwsze nie jestem do jej wspaniałości przywiązany. Uważam, że system, który powoduje, że w nieskończoność można mnie dociskać do ziemi podatkami i robić co się żywnie podoba za moje pieniądze jest kompletnie do dupy. Po  drugie mogę nie głosować, bo… będę w tym czasie żeglował na Mazurach. Do jutra mam czas (chyba, że o czymś nie wiem) żeby dopisać się w okręgu, w którym głosowałbym na Mazurach. Nie mam co robić tylko jechać kilkaset kilometrów w środku tygodnia. Mało tego, w drugiej turze - już po żeglowaniu - znowu tam bym musiał gibać. Świetny system. Wprowadzili pesele, nipy, nowe wersje dowodów i masę innych bzdetów po to żebym 10 dni przed wyborami zgłaszał chęć głosowania. Banda debili prawie taka jak ci na statku. No, ale jak państwo czymś zarządza to nie może być z sensem.

Nie mogę krytykować jeśli nie zagłosowałem. Mój kandydat ma nikłe szanse, ja będę na urlopie, problemy z dopisaniem do komisji - jak wyżej - a ja nie mam prawa krytykować kretynów, którzy wygrali. You gotta be kidding me! Roszczę sobie prawo do krytykowania bałwanów zawsze i w każdej sytuacji.

« Previous Entries